W dwóch skokach i w dwóch różnych butach targnąłem się na ladę z otwartym pudełkiem na blacie. Po chwili usłyszałem za plecami głos ekspedientki: „dziękuję, że sam się pan obsłużył”. Odwróciłem się i zobaczyłem uśmiech pod dużymi okularami i dłonie rozłożone w geście bezradności, ze wskazaniem głowy na pochyloną kobietę.
Nie było mowy o pomyłce, lewy mokasyn co prawda ciaśniej ujął stopę, ale pewnie nikt go dotąd nie mierzył. Ważne, że długością nie zawiódł. W oczekiwaniu na sympatyczną okularnicę ustawiłem buty przy kasie. Ciągle słuchała dylematów z cyklu: „no i nie wiem, które bardziej pasują do sukienki”. Teraz dostrzegła moje oczekiwanie:
- Mogą być? Pakować? - Podbiegła radośnie, uwolniona od niezdecydowanej.
- Oczywiście. Biorę brązowe. Do mojej sukienki będą pasowały. – Spojrzałem wymownie na jedyną tu klientkę.
- Super. Dwa lata gwarancji. Dodać impregnat?
- Dziękuję, znoszę szybciej. Strasznie zdeptuję, choć brązową sukienkę mam tylko jedną. - Uśmiechnąłem się, bo pani za kontuarem tak naturalnie budziła sympatię.
- Bez obaw, będą pasowały też do beżowej, a od biedy do żółtej i nawet écru.
Sprzedawczyni podjęła żart, ale po chwili rozejrzała się po sklepie, jakby chciała powierzyć jakąś tajemnicę. Uznała, że pańcia tańcząca swoją salsę na melodię „no i nie wiem które”, chwilowo znalazła się zbyt blisko, więc ściszyła głos:
- Pan sobie żartuje, a ja naprawdę mam klienta, który szpilki kupuje. Serio. Regularnie.
- To macie w ofercie szpilki męskie? Może to influencer modowy?
- Taki konus? I dla kogo niby ta moda? Mówię panu, z metra cięty, wzrost siedzącego doga, a rozmiar czterdzieści jeden. Ostatni damski rozmiar, jaki można tu dostać.
- Ciekawe, czemu w internecie sobie nie kupi? Może szuka zachwytu w pani oczach?
Zignorowała podpuchę, jakby koniecznie musiała podzielić się wrażeniem do końca, zanim zapakuje każdy z mokasynów w osobny woreczek i zapłacę.
- Domyślam się. Przynajmniej stringów jej nie skroi.
- Zapakować w siatkę, czy pudełko wystarczy? – Pochyliła nisko głowę kryjąc rozbawienie i lekko się zaczerwieniła.
- Pudełko poproszę. Ale on, ten dziwny klient, wygląda na takiego, co jeszcze nie zdecydował się na ostateczną płeć? Czy tuning mu nie przypasował i próbuje wrócić do ustawień fabrycznych?
- Sama nie wiem. Normalnie raczej wygląda. Może w Królową i aktora Seweryna się zapatrzył? Pozazdrościł znaczy, choć to nikczemna kopia.
- E, jako drag queen raczej w sukni by do pani przypłynął.
- A on tylko z brodą wymuskaną, czarną, elegancki inaczej, wie pan - puściła oko - świat dawno stanął na głowie i tyłka szuka. O! tylko paznokcie ma zawsze pomalowane, wszystkie.
- U nóg też?
- Nie wiem, na skarpety mierzy, białe. Tak czy owak smacznie to nie wygląda. A ja muszę zachować powagę, uśmiechać się i jeszcze czyścidełko proponować. Karta czy gotówka?
- Ryzyko zawodowe. Karta niech będzie.
- A ja wezmę te bordowe sandałki, wie pani? Akurat mam sporo spodni, do których będą pasowały.
Niezdecydowana inaczej obwieściła wybór za moimi plecami.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz